Dawny kościół katolicki zamieniony w food hall 🍕🍷 – w Mercato Mayfair w Londynie zamiast mszy usłyszysz gwar rozmów i brzęk kieliszków. Świątynia stała się świątynią jedzenia! Czy to profanacja czy nowoczesna forma życia miasta?
Dla mnie taki pomysł ma sporo sensu. Jeśli kościół został dawno wyłączony z funkcji sakralnych i stoi pusty, to zamiana go w tętniące życiem miejsce spotkań jest – moim zdaniem – lepsza niż powolne niszczenie się budynku w ciszy. Zamiast kolejnego magazynu czy biura mamy przestrzeń, gdzie ludzie mogą coś zjeść, porozmawiać, nacieszyć się architekturą i witrażami, które wciąż robią wrażenie.
Nie widzę w tym profanacji, tylko nową formę wykorzystania pięknej przestrzeni. Historia zna mnóstwo przykładów, gdzie dawne świątynie zmieniały funkcje, a jednak dalej budziły szacunek – najgorsze, co można takim miejscom zrobić, to o nich zapomnieć. Tutaj przeciwnie: budynek żyje, jest zadbany, ludzie przychodzą, robią zdjęcia, zwracają uwagę na detale, których inaczej nigdy by nie zobaczyli.
Rozumiem, że ktoś może mieć mieszane uczucia, gdy je przy witrażach i freskach, ale patrząc praktycznie – to właśnie takie projekty ratują wiele zabytków przed ruiną. Połączenie historii z codziennym życiem miasta pokazuje, że architektura sakralna może istnieć dalej, nawet jeśli pierwotna funkcja już się skończyła. Dla mnie to raczej szacunek dla miejsca niż jego zniszczenie.
Z jednej strony szokuje bo jesz przy kościelnych witrażach i freskach a z drugiej strony na zachodzie coraz więcej pustych kościołów więc dlaczego miały by się marnować tak piękne i funkcjonalne budynki?
Dlaczego, jedzenie w kościele to wcale nie profanacja?
Dla mnie taki pomysł ma sporo sensu. Jeśli kościół został dawno wyłączony z funkcji sakralnych i stoi pusty, to zamiana go w tętniące życiem miejsce spotkań jest – moim zdaniem – lepsza niż powolne niszczenie się budynku w ciszy. Zamiast kolejnego magazynu czy biura mamy przestrzeń, gdzie ludzie mogą coś zjeść, porozmawiać, nacieszyć się architekturą i witrażami, które wciąż robią wrażenie.
Nie widzę w tym profanacji, tylko nową formę wykorzystania pięknej przestrzeni. Historia zna mnóstwo przykładów, gdzie dawne świątynie zmieniały funkcje, a jednak dalej budziły szacunek – najgorsze, co można takim miejscom zrobić, to o nich zapomnieć. Tutaj przeciwnie: budynek żyje, jest zadbany, ludzie przychodzą, robią zdjęcia, zwracają uwagę na detale, których inaczej nigdy by nie zobaczyli.
Rozumiem, że ktoś może mieć mieszane uczucia, gdy je przy witrażach i freskach, ale patrząc praktycznie – to właśnie takie projekty ratują wiele zabytków przed ruiną. Połączenie historii z codziennym życiem miasta pokazuje, że architektura sakralna może istnieć dalej, nawet jeśli pierwotna funkcja już się skończyła. Dla mnie to raczej szacunek dla miejsca niż jego zniszczenie.
Z jednej strony szokuje bo…
Z jednej strony szokuje bo jesz przy kościelnych witrażach i freskach a z drugiej strony na zachodzie coraz więcej pustych kościołów więc dlaczego miały by się marnować tak piękne i funkcjonalne budynki?
Dodaj komentarz